Mad world.

Chciałoby się zarzucić frazesem iż 'dziwny jest świat.' Obudziłam się dzisiaj rano i myślałam że się rozpłaczę. Jest sobota, a ja mam cały weekend spędzić w pracy, w dodatku na 6:45 rano? Dlaczego nasze życie musimy marnować na to, by pracować jak wielbłąd ? Tylko po to żeby żyć? Ale zanim dorobimy się tego życia to będziemy starymi pierdzielami, zmęczonymi pracą i szarym, wstrętnym życiem.  Ostatnie dwa dni są dziwne. Czuję że życie przecieka mi przez palce, że nie mam na nic czasu, chociaż mam go dużo. Odkąd nie mieszkam już z rodzicami i nikt mi nie narzeka i mogę robić co chcę i kiedy chcę z J. to nie robię nic. Nawet od tygodnia nie ruszyłam żadnej książki. Gorzkie żale tutaj się tworzą. Smutno.

Muszę wyjechać na kilka dni, w góry, najlepiej. Jakoś tak mi się zatęskniło za harcowaniem w górach. Tak po prostu.

L.

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Publikowanie komentarza