Baby Blues.

undefinedth undefinedundefined

Baby Blues.

By with 0 Comments
Od tygodnia chodzi za mną dziecko. Wyobrażam sobie, jakie urodziny będę mu/jej/im wyprawiać. Jaki dzień dziecka. Jakie święta. Jakie zabawy na deszcz. Ile miłości, czułości. Ile wspólnego gotowania. Ile mądrych zdań. No tak. To te hormony, czy coś. W ciąży nie jestem. Ale pomarzyć zawsze można. Jak na teraz, to nie wiem jak się nazywam. Nie wiem co

sauté.

undefinedth undefinedundefined

sauté.

By with 0 Comments
sauté. Image
Ostatnio stałam się monotematyczna. Monochromatyczna. Biegam w dżinsach i pasiaku. Biegam w swetrach i japonkach. Robię naleśniki z żurawiną. Mam ochotę zafarbować włosy na blond. Ale wygrywa coraz korzystniejsze odbicie w lustrze. Sauté. Jeśli w pierwszej scenie pojawia się strzelba, to w finale wystrzeli - nie pamiętam kto to powiedział. Ale jest idealne. Wymyślam tarty na wystawę. Odbiegłam

sleepy time.

undefinedth undefinedundefined

sleepy time.

By with 0 Comments
O zachciankach . Chciałabym zjeść ciastko i być ciastkiem. Chciałabym zamienić się czasami w maleńką chmurkę i spokojnie zmieniać kształty. Jeszcze marzę o nowych słuchawkach do iPoda bo to oficjalne: jestem mordercą słuchawek. Marzy mi się mocno czekoladowy fondat, popijany szampanem. Najlepiej w łóżku. Kilka truskawek. Sushi o czwartej nad ranem. Czasami mam ochotę odgrzać kotleta i pogadać

Found You.

undefinedth undefinedundefined

Found You.

By with 0 Comments
Las. Miód z cytryną. Mleczna . Kawa z ekspresu pana wodza. Najlepsze tosty świata. Najdłuższe leśne rozmowy. Kilka łez. Czternastka pachnąca gorzką z pomarańczami. Paski, zieleń, papierosy. Wróciła A. Trzymamy głowy wysoko hej, do góry. Ściskamy się za dłonie. Dodajemy sobie nadziei. Nie zapeszam. Nie zaprzeczam. Piszę, od nowa. Kreślę, zaznaczam, przenoszę. Ostrość nastawiona na szczęście. Ostatnio śmieję

Starships.

undefinedth undefinedundefined

Starships.

By with 0 Comments
Lubię rajstopy. Mam taką koleżanką, która wzdryga się na sam dźwięk naciąganych pończoch na nogi. Coś na wzór morderczego styropianu. A ja lubię czarne, w kropki, cieliste, pończochy, rajstopy. Lubię też skarpetki w kropki, w paski też mogą być. Mam nawet takie w muffiny. Kiedy wracałyśmy z przedszkola, czasami szłyśmy z mamą do takiego maleńkiego sklepiku na wprost

sad but true.

undefinedth undefinedundefined

sad but true.

By with 0 Comments
Wiem że los jedną ręką daję a drugą zabiera. Wiem, że kot w połowie czarny i w połowie biały przyniósł mi i szczęście i pecha. Wiem, że od kilku dni nie ćwiczyłam - bo zapalenie jajnika. Ała. Swoją drogą moja ginekolog jest jakimś jasnowidzem. Po wnikliwej serii pytań, moim drastycznym opisom, diagnoza została postawiona. Na podstawie badań krwi

STAY.

undefinedth undefinedundefined

STAY.

By with 0 Comments
Wieczorna rutyna. Termofor na wiecznie bolÄ…cy brzuch. Czarna herbata w obtÅ‚uczonym kubku. Kilka Å‚ez na poduszce, wylanych nieÅ›wiadomie przez sen. Dziwne marzenia pozapisywane w gÅ‚owie. Skarpetki w paski. Bo stopy wiecznie zimne. Jeszcze dwa dni i urlop. BÄ™dÄ™ spaÅ‚a i jadÅ‚a, i biegaÅ‚a i  sprzÄ…taÅ‚a. Tylko dwa dni i zacznÄ™ żyć swoim naturalnym biegiem. Ostatnio nic nie ukÅ‚ada

Viva la Revolution.

undefinedth undefinedundefined

Viva la Revolution.

By with 0 Comments
Rozmemłanie emocjonalne spowodowane burzą. A raczej duszną , romantyczną, buchającą zielenią i bzem aurą na Śląsku. Jest pięknie. Krople deszczu za oknem, kremowe, lniane zasłony . I ja codziennie rano,zaraz po przebudzeniu uciekam na szeroko otwarty balkon w samej pidżamie i wdycham słodki zapach bzu i asfaltu po nocnych ulewach. Maj. Najpiękniejszy miesiąc w roku. Wybucha wszystko. Zieleń.

no title vol.19

undefinedth undefinedundefined

no title vol.19

By with 0 Comments
Krople wody uderzajÄ…ce o krawÄ™dź wanny. WsypujÄ™ sól, wlewam olej lawendowy, upinam wÅ‚osy w kok. JakieÅ› kilka pasm wywija siÄ™ od pary. Lustro staje siÄ™ nie widzialne. ZdejmujÄ™ koszulkÄ™, getry, bieliznÄ™. Sprawdzam kciukiem czy woda nie jest za gorÄ…ca. Zanurzam siÄ™ caÅ‚a w wannie. Nabieram powietrza i już sÅ‚yszÄ™ ten cudowny szum podwodnej ciszy.  Nie walczyÅ‚eÅ› o mnie.

Mirrors.

undefinedth undefinedundefined

Mirrors.

By with 1 Comments
Z łóżka, spod kołdry w groszki przeniosłam się do kuchennego stołu. Wygodne krzesło pamiętające dziesiątki lat wstecz, okno na oścież, zieleń i wiatr. Duszne, zimne,dziwne powietrze. Zwiastun burzy. Trochę już poszarzało. Zagryzam wargi i biorę głęboki oddech. Ostatnio nic nie idzie po mojej myśli. Jakiś niepokój wkrada się bokiem odbierając jedną dłonią to, co jakiś czas temu mi

Stop.

undefinedth undefinedundefined

Stop.

By with 0 Comments
Postanowiłam zacząć żyć. To trochę absurdalne postanowienie, chociażby ze względu na fakt, że oddycham, kicham, jestem głodna i śpiewam przez sen. Czyli już żyję. Ale! Internet. Za dużo, za często, bezsensownie i nie na temat. Uzależnienie. Niebezpieczne, wciągające. Odświeżanie co minutę tej samej strony społecznościowej. Wirtualne związki. Nachalne reklamy i autoreklamy. Za bardzo zanurzyłam się w niebiesko biały

magic kitchen.

undefinedth undefinedundefined

magic kitchen.

By with 1 Comments
Soczysta zieleń. To deszcz, który jak darmowa konewka bez limitu spada na ziemię i tworzy zapachy. Umyłam dzisiaj włosy lawendowym szamponem. Wszystkie olejki eteryczne buchnęły w przestrzeń pełną miliardów kropel deszczu. Wiatr we włosach, krople wody, dłoń w dłoń. Nie wiedziałam, że zapach ciepłego mleka i rozpuszczonych w nim drożdży potrafi tak mnie uspokoić. Może to dlatego, że

Lemon curd.

undefinedth undefinedundefined

Lemon curd.

By with 0 Comments
Muszę zrobić lemon curd. Tak. Piękna burza majowa o godzinie piątej nad ranem wyrwała mnie z ramion Morfeusza. Już biegłam po śniegu w stronę morza, gdzieś obok migały czerwone latawce. I nagle jakieś błyski, trzaski. Grom. I ja, wyrwana ze snu, ze zdrętwiałą ręką bo J jakoś się śmiesznie ułożył. Uwielbiam deszcz. I śnieg. Na upały przygotowuję się

next to me.

undefinedth undefinedundefined

next to me.

By with 0 Comments
Bo ja generalnie nie wiem o co chodzi. Nie mam weny, moje biodra są dziwne. Piegi wylazły jak grzyby po deszczu. Jeszcze tylko dziewięć godzin jutro i w piątek śpię jak dziecko, w swojej piżamie w kropki. Bez budzika. Dobra, niech zdjęcia przemówią . Wszystkie z mojej zupy. Bo jak Lola zrobi zupę to wiecie... Jak nie wiecie