Violet Hill.

' Co gryzie Gilberta Grape'a ?'
No ja bym go ugryzła, to tu to tam.
Wiosna, ptaki śpiewają pijane szczęściem po dwudziestej pierwszej.
W starej fabryce zachody słońca pomieszane z zapachem przeszłości.
Biel. Biel wszędzie.
Lubię biel.
Czyste, przestrzenne powierzchnie z tajemnicą. Oddechy pomiędzy ścianami. Szepty w sypialni.
Śniadanie na balkonie- szkoda że sąsiad pali. A fe, a fe!
Tak sobie gadam sama do siebie. Przed lustrem w holu, przed lustrem w łazience. Słowa układają mi się w zdania jak rzucam warzywa do zupy.
Nadrabiam w wolne dni te wszystkie zajęte po osiem dziewięć godzin w pracy chwile.
Położyłabym głowę na biurku, gdybym biurko miała. Walnęłabym nią kilka razy o blat. Westchnęła głęboko i powiedziała ' Lola ogarnij się'.
Ale nie mam biurka.
Za to pouśmiecham się sama do siebie, dobiję do trzydziestej strony, potem do pięćdziesiątej i tak dalej i tak dalej.
Potem tekst poddam edycji swojej plus nie wiadomo komu.
Jeszcze plakat na wystawę.
Jeszcze zaproszenia na wystawę.

L.

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Publikowanie komentarza